Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje straż

Wycięte posty z innych for, zgłoszone do moderatora jako off-topic

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez kra10 piątek, 14 grudnia 2012, 11:35

UMARŁEM!

Ale na szczęście żyję... Zdradziecko i podstępnie otruty owej soboty - pierwszego grudnia- przez Barmankę. Choć podobnie, jak u Papkina stworzonego piórem Fredry, efekt trucia jest niejasny. Jednak tak właśnie postępują służby związane z dawnym KGB, czy izraelskim MOSAD'em! A później te ślady kostek rosołowych na skrzydłach Tupolewa ( No co? Wszyscy wiedzą, że kostki to sama chemia. Ta zaś wiadomo - jest trująca, a to dowód na to, że ich otruto, a nie że "spadli"), jakiś rycynus zapodany parasolką, czy czekoladka z Polonem ( po której "łasuchowi" się głowa w nocy przed śmiercią opalizująco i na zielono świeciła) wieńczą dzieło!
W jakiej organizacji jest nasza Barmanka nie wiem, ale owej soboty poszedłem sobie do baru, a ona jak mnie nie zaczęła nalewać piwsk. Jak szczebiotem ust nie słodzić... Więc głupi baran piłem to piwo, lecz nie wyczułem, że od wczoraj na dworze owe piwo w skrzynkach sobie stało i stało się "marsjańsko schłodzone"! A nasze "Żury wioskowe", to nie sprawdzają co można sobie "skubnąć" na zapleczu baru. One wolą bez pracy, a więc bez targania ze 30 skrzynek piwa ( to przecież właśnie praca), tak zwyczajnie zapytać się ciebie wchodzącego do sklepu, czy byś im nie dał z 5 złotych na żura...
I muszę przyznać, że jednak maja niezwykłe doświadczenie w temacie -jak żyć!
Po tym otruciu (mnie - świętej pamięci) przez Barmankę, chyba przez całą zimę upodobnię się do nich. Nie pójdę do baru, bo tam trzeba płacić, ażeby płacić trzeba mieć pieniądze. Żeby mieć pieniądze, trzeba pracować i w dodatku, jak się jest żonatym, to trzeba "trochę oszukiwać"... Żonę oczywiście, bo u nas na "Polskiej Wsi" żony "normalnie" nie wchodzą do barów, a jak już to zrobią, to po to by za kołnierz "lubego" wyprowadzić sprawiając niezwykłą radokchę kumplom, no i wywołując stan ogólnej euforii w barze!
Więc tak naprawdę w barze, to Barmanka rządzi! A przy tym jak ma takie "dane taktyczno - techniczne" jak nasza to...
Nażłopany tym zimnym piwskiem, wróciłem do domu, napisałem odpowiedź na posta u kumpli na "Klubkango" i zziębnięty chciałem sie rozgrzać leżąc w gorącej wannie. Barmanka jednak tak doskonale wyliczyła dawkę piwa mnie zadaną, temperaturę i inne czynniki, że mnie sen zmorzył w wannie, a zderzenia atomów wody wokół mnie się "rozładowywały" i "rozładowywały"... Robiło się zimniej i zimniej...
W poniedziałek "lumbago" jakieś mnie dopadło...
No i widzicie jak doskonałe są te zabójczynie-barmanki! Pewnie mnie by i chętnie radioaktywną czekoladką przetrąciła, ale myślicie, że dziś to tak łatwo kobiecie Skłodowską udawać?
Dobra starczy.
...
"Gwóźdź" programu!
Napisałem:
kra10 napisał(a):Och! Cały czas "sprężam" się by Lucass'owi odpowiedzieć...Generalnie ciekawe myśli nam tu "zapodał" i nawet po przeczytaniu tej wypowiedzi ;) jestem "cyt.prezydencki" - "Jestem ZA!... A nawet PRZECIW!"...


No właśnie Lucass!
:D ;) Jestem za, a nawet przeciw Twojej wypowiedzi!
To oczywiście żartem, bo na pewno masz rację w tym co napisałeś!
Jednak w zasadzie jest to tylko teoria. Teoria, której wiele znajdzie się poza tym forum. Jest ona charakterystyczna dla np. jakiegoś forum prawnego, gdzie kilkoro osób jest w temacie, dyskutują, zapewne nawet zielone togi charakterystyczne dla obrońców w sadzie u mnich w domu wiszą...
Jednak jak znam życie, w sądzie jest dość trudno poruszać się bez obrońcy, a zwłaszcza odzywać się poza tym "co już zapisano"...
Poza tym, to zazwyczaj koszty... Koszty, które zawsze się zwracają obrońcy!
Nasze raczej będą znaczne wyższe niż jakiś tam mandat. ( Za parę dni napiszę Wam jednak - "co sie stanie jak damy...ciała" Czyli najgorszy scenariusz, o który się dopytywała Patrycja :) )

Lucass - odradzam komukolwiek odmowy zeznań! i zasłaniania się konstytucją!
Taka sprawa na pewno zostanie skierowana do prokuratury, a my powinniśmy się starać, by to w straży wpadło do kosza.
Prokuratorzy, czy sędziowie, są przekonani o naszej winie jeśli odmówimy zeznań powołując się na konstytucję. Oprócz tego, obserwując rzeczywistość polską mam wrażenie, że sędziom i prokuratorom jakoś tak „grube” sprawy wymykają się ( Pamiętacie „sukcesy” prokuratury w sprawie Pruszkowa, a może to był gang wołomiński? Aresztowano na parę lat wielu, a teraz są niewinni. Przyjdzie pewno nam zapłacić im odszkodowanie, bo niewinni gangsterzy w areszcie przebywali! A Ambergold i tak spóźniona reakcja prokuratury, jakby miała dać szansę jeszcze ostatnie resztki z banku wyprowadzić? ) spod kontroli, za to drobiazgi stają się prawdziwą „rzeźnią” prokuratury, a już nie daj Bóg jeśli sprawa jest łatwa, bośmy się postanowili zachować honorowo i przyznać do winy.
Nie, Nie! Nie wierzę w to, że ktoś z wymiaru sprawiedliwości będzie chciał traktować nasze prawa poważnie. W tak drobnych sprawach też nie opłaca nam się brać obrońcę, bo to znaczne koszty. Musimy więc liczyć na to, że to w fazie straży się zamknie, lub to straż prokuratora, czy sędziego „wkurzy” „zawracając dup.ko” błahostkami popartymi brakiem dowodów.
Sądy (jak mnie się zdaje) są leniwe i przekonane o swym zapracowaniu. Irytuje je więc fakt oddania sprawy przez straż zwłaszcza, gdy jest pozbawiona strony dowodowej. Mało tego, owa strona dowodowa jest skąpa z winy samej straży, bo to oni ( zdaniem sądu)sprawę spieprzyli. Mogli trzasnąć zdjęcie z przodu, a nie w plecy. Dodatkowo jak sądzę i sędziowie nie darzą sympatią fotoradary, zwłaszcza, gdy dotyczy to jazdy w terenie zabudowanym z szybkością 61, czy 66 km/h (Patrycjo – twoje 94 mają już inny posmak).
A więc jeśli ktokolwiek z Was odmówi zeznań zasłaniając się dobrem osobistym, czy dobrem bliskiej osoby w sprawie wykroczenia, darzy zapewne wyjątkowym zaufaniem naszych "tytanów" pracy i " Westalkę sprawiedliwości" niezwykłym zaufaniem i musi sie liczyć z konsekwencjami swego czynu!
Dobra na dziś starczy.
Dobra wiadomość:
Na dziś po polskich drogach „bryka” już sobie dwoje „dzikich Norwegów” ( w tym jeden „Czarny Norweg”) i dołączył jeden, co „udaje Greka”.
Ale o tym następnym razem, bo ten "Grek" jest właśnie też zwiazany z moją śmiercią, od której zacząłem.
kra10
Kangoojunior
Kangoojunior
 
Posty: 47
Dołączył(a): czwartek, 14 czerwca 2012, 11:21

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez Lucass piątek, 14 grudnia 2012, 12:48

kra10 napisał(a):Lucass - odradzam komukolwiek odmowy zeznań! i zasłaniania się konstytucją!
A kto pisze o odmowie składania zeznań?
Świadek w sprawie o wykroczenie nie ma prawa odmowy złożenia zeznań. Może co najwyżej odmówić odpowiedzi na pytanie, jeżeli taka odpowiedź naraziłaby jego lub osobę najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. (art. 183 par. 1 kpk) Nie za wykroczenie.
Napisałem wyraźnie, że przesłuchiwani w charakterze świadka zeznajemy, że to my kierowaliśmy.
Pisałem o odmowie składania wyjaśnień. A wyjaśnienia składa osoba przesłuchiwana w charakterze sprawcy wykroczenia po wcześniejszym przedstawieniu zarzutu.
I tejże osobie zgodnie z art. 54 par 6 kpow przysługuje prawo do odmowy złożenia wyjaśnień, o którym to prawie przesłuchujący ma obowiązek przesłuchiwanego poinformować odnotowując ten fakt w protokole.

Sedno sprawy polega na tym, że obywatel nie ma obowiązku dostarczać organowi procesowemu dowodów swej winy, czy udowadniać niewinności. To na organie procesowym leży obowiązek udowodnienia winy. To jedna z podstawowych zasad systemu prawnego - zasada ciężaru dowodowego.

Faktycznie jeżeli chcemy się bronić przy udziale obrońcy, to jeżeli nie mamy w rodzinie takowego, który w dodatku ma jakiś dług wdzięczności wobec nas, to finansowo możemy wyjść do tyłu. Na tym jedzie wiele spraw, bo ludzie nie mają pieniędzy, ale przede wszystkim odwagi, by się skutecznie bronić.
Ale kodeksy nie są takie drogie jak obrońca.
Nasza wyższość nad sądem może polegać na tym, że on ma podobnych spraw setki i czas jaki może poświęcić naszej sprawie jest mocno ograniczony. My mamy go o wiele więcej by opracować skuteczną linię obrony.
Ale to trzeba robić z głową...
Pozdrawiam, Lucass
Obrazek
Zapraszam na http://www.wedrowki.com
Avatar użytkownika
Lucass
Kangoomistrz 2012, ale w dalszym ciągu Zdiagnozowany Kangooholik Podróżny
Kangoomistrz 2012, ale w dalszym ciągu Zdiagnozowany Kangooholik Podróżny
 
Posty: 10332
Dołączył(a): środa, 28 czerwca 2006, 23:00
Lokalizacja: Kraków, zasadniczo...

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez kra10 sobota, 15 grudnia 2012, 17:11

Lucass napisał(a):...teoretycznie co by było:
na protokół przesłuchania świadka zeznajemy : to ja kierowałem.
na protokół przesłuchania sprawcy wyjaśniamy: nie przyznaje się, odmawiam składania wyjaśnień.
...


Oczywiście masz rację Lucass i nie pomyśl czasem, że na Ciebie „nóż ostrzę”. Nie, na pewno nie o to mnie chodzi! Jednak „zmroziło mnie” w momencie gdy przeczytałem te rozważania teoretyczne. Jestem przekonany, że tak stawiając całą sprawę trafi ona do sądu, a sąd już w pierwszej sekundzie zrobi wszystko by ukarać "zawodnika", bo sie przyznał! I choć może nie zamieści owego protokółu przesłuchania świadka ( w którym to się przyznaliśmy) do akt sądowych, to jednak w tej sytuacji przyda się dobry obrońca. W każdym bądź razie jeśli ktoś tę Twą teorię popróbuje, to "obudzi się z ręką w nocniku"!

Rzeczywiście świadek musi złożyć zeznanie, ale w praktyce wystarczy, że tylko się stawi na to przesłuchanie. Może przecież "nie pamiętać", nadużywać takich słów jak "być może", "przypuszczalnie", "chyba" itd., czyli tak jak by nie był przesłuchiwany, choć przesłuchujący będzie mocno tym zirytowany. Bezwzględnie jednak musimy przestrzegać tego, by te właśnie słowa dotyczące naszych przypuszczeń i braku pewności, znalazły się w protokole przesłuchania świadka, bo jeśli na przykład powiemy:
- Mogłem to ja kierować.
To przesłuchujący nas strażnik, czy policjant, będzie chciał wpisać:
- Świadek zeznał, że to on kierował!
A koniec zdania upiększy "poetycko" ( czytaj - po chamsku) wykrzyknikiem!
Jeśli tego typu coś się się nam przydarzy ( a zdarza się często - wręcz nagminnie), to pamiętajmy:
Mamy podstawę, by nie podpisać protokółu! Poinformujmy o tym przesłuchującą nas osobę np. słowami:
- Ja panu tego protokółu nie podpiszę, bo coś innego zeznałem, a pan co innego napisał.
Starajmy się nawet napisać na protokóle ( przesłuchujący może nam to uniemożliwić - np wyrywając "kartkę" z ręki jak to Patrycji prawie się zdarzyło), o tym, że odmawiamy podpisania protokółu, bo... Ale nie podpisujmy się pod tym tekstem.
Możemy nawet sobie już dalej milczeć, jednak w tej sytuacji zawsze musimy zaraz po wyjściu z przesłuchania poinformować kogoś o naszej decyzji i jej przyczynie! Jeśli to straż, to najlepiej prezydenta miasta, burmistrza, czy wójta. Idziemy do sekretariatu i na zwykłej kartce papieru (którą nam tam dadzą), nawet brzydkim, ale czytelnym pismem, nie przejmując się zbytnio tym, że coś skreśliliśmy, piszemy ( wybaczcie, że tak "kawę na ławę", ale może się komuś "gotowiec" przyda):

Walentyna Tiereszkowa_______________________Pipidowo Wielkie dnia 21-12-2012
11-234 Porażka Szkaradna
ul: Kartoflana 1B/17


Do: Wójt Gminy Pipidowo Wielkie
mgr inż. ( dyplomowany na Stadionie 1000-lecia) Juliusz Dymałkoza

__W związku z dzisiejszym przesłuchaniem mnie jako świadka w waszej straży gminnej informuję, że odmówiłem złożenia podpisu na dokumencie na tę okoliczność sporządzonym. Powodem mojej decyzji jest fakt, iż przesłuchujący mnie funkcjonariusz nie miał woli spisać na protokóle moich słów w sposób właściwy i mijał się z prawdą! Odniosłem nawet wrażenie, że celem tego przesłuchania było wymuszenie na mnie przyznania się, czego oczywiście zrobić nie mogłem, gdyż jest to nieprawdą.
W tej sytuacji odmówiłem podpisania dokumentu. Proszę o informację w jaki sposób skargę moją Pan załatwił, oraz proszę o kopię tegoż przesłuchania.
Z poważaniem
Walentyna Tiereszkowa

No i gdy otrzymamy kopię tego pisma z potwierdzeniem, to oni będą zabiegać o to, by wójt nie musiał nam odpisywać. Będą chcieli sprawę wycofać i drugi raz nas przesłuchać ( tak było w przypadku Patrycji) "słodząc" nam "ile wlezie", byleby wójtowi nie robić kłopotu. Przecież oni sami mogą nasze "zdjęcie w plecy" uznać za nieczytelne, bezdowodowe, niejasne i "odrzucić z zysku gminnego i dalszego obiegu".
To najprostsze dla nich rozwiązanie, a nas satysfakcjonujące w zupełności.
Istnieje możliwość bardziej skomplikowana, czyli ponowne przesłuchanie.
Jeśli wzięliśmy już raz pieniążki za dojazd, to za drugim razem raczej sobie odpuszczą. Poproszą policję z naszego rejonu o nas przesłuchanie, ta zaś nic nie będzie kombinować, bo wie o naszej odmowie i jej powodach, a poza tym "oleje" jakąś tam "przygłupawą" straż i jej problemy.
Jeśli ponownie straż nas będzie przesłuchiwać, to będą pisali pod nasze dyktando.
A naistotnejsze jest co?
To, że "łeb sprawie urywamy" na etapie straży i ich nieczytelnych zdjęć, a nie na etapie sądu.
Teoria Lucass'a zakładająca, że sąd nie przeczyta naszego przyznania się, lub nie weźmie go pod uwagę na sprawie, jest zbyt nierealna i oderwana od rzeczywistości, by warto było nią sobie zaprzątać głowę, A już nie daj Bóg na swej skórze próbować! (Lucass - wybacz, ja po prostu tak to widzę, ale wiem, że myślisz podobnie).

Tak! Masz rację Lucass, że:
Lucass napisał(a):...Świadek w sprawie o wykroczenie nie ma prawa odmowy złożenia zeznań. Może co najwyżej odmówić odpowiedzi na pytanie, jeżeli taka odpowiedź naraziłaby jego lub osobę najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. (art. 183 par. 1 kpk) Nie za wykroczenie...

Lecz to tylko rozważanie teoretycznie, bo tak naprawdę możemy odmówić składania zeznań.
To tylko kwestia, jak to wyjaśnimy.
Przeglądając to forum zauważyłem gdzieś tam osobę, która doradzała tłumaczyć się tym, że jechało kilka osób i nie pamiętam, kto w tym momencie kierował.
Jest to też rozsądne tłumaczenie! Nawet mnie się podoba, bo nie tak dawno wracałem z żoną z Karpacza i przypomniałem sobie właśnie ten sposób, z tym jakże odmiennym tłumaczeniem. Postanowiłem właśnie na swe żonie, to przetestować!
Jechałem, a w myślach robiłem z żony nie "królika playboya", :D ;) a „królika doświadczalnego”! Oczywiście polecam takie czyny, jeśli w grę nie wchodzą eksperymenty medyczne, czy też pirotechniczne. No chyba, że źle gotuje, nie pierze i jeszcze pyskuje! Czego mojemu "Królikowi" jakoś zarzucić nie mogę! No może z tym pyskowaniem... Ale to kwestia przyzwyczajenia.
W każdym bądź razie jechaliśmy ze 600 km i postanowiłem się z nią zmienić w trakcie jazdy za kierownicą. Chociaż zatrzymaliśmy się w Poznaniu, to jednak ja celowo zmieniłem się z nią nie w dużym mieście, a w jakiejś wiosce (typowej, nie charakterystycznej) za Poznaniem. Zamierzałem się jej po 14 dniach zapytać, gdzie to nastąpiło. Byłoby to istotne, gdyby właśnie gdzieś tam złapał nas fotoradar.
14 dni nie wytrzymałem, bo za bardzo ciekawiła mnie odpowiedź ( a ja nie umiem długo wytrzymać), ta zaś była szokująca!
Następnego dnia rano ( wróciliśmy do domu około 23 –ej ) zapytałem się żony gdzie zmienialiśmy się. Wytłumaczyłem też żonce, dlaczego to robię. Pokazałem jej mapę, dałem jej dowolnie dużo czasu na zastanowienie się ( no niby podczas przesłuchania też nikomu się nie śpieszy, ale przecież komfort skupienia się jest bez porównania gorszy), a ona pomyliła się o blisko 60km. !
Jeszcze ciekawiej było z relacją czasu! Gdy zapytałem się ją - o której godzinie się zmieniliśmy za kierownicą, to jej błąd wyniósł 1 godzinę i 25 minut. W tym czasie na takiej trasie przejeżdża się grubo ponad 100 km. Miała nawet pewne istotne ułatwienie – przed chwilą nastał zmrok, a ten w 3 dekadzie listopada zaczyna się o 16…
I „ kicha” z tego wyszła! Normalny kierowca ( ja tam sobie czasem z żony żartuję, ale teraz żona, to dobry kierowca – może uczyła się dłużej ode mnie, ale w chwili obecnej jeździ na pewno bezpieczniej, nie „wk..wia” się z byle powodu, choć nie wie gdzie znajduje się klakson w Kangoo itd.) nie jest w stanie dużo lepiej wypaść, a oni żądają od nas znać te szczegóły przez 180 dni.
To kpina i zupełnie nieżyciowy przepis! Wypróbujcie też taką sytuację na waszych żonach, braciach, czy krewnych, oczywiście podczas dłuższej mało znanej trasy ( przez ostatnie 20 lat jechałem nią 3 razy) , a stanie się dokładnie to samo.
Tymczasem straż przysyła zawiadomienia o wykroczeniu po 36 dniach ( tak było w mojej sytuacji) i albo jest nie świadoma tego idiotyzmu, albo chce wzbogacić budżet gminy ( ja stawiam na to drugie). Gminy, która z racji położenia ( z dala od miast, a więc i pieniędzy), ratuje swą sytuację nie dotacjami budżetowymi ( przecież budżet powinien przewidywać dotacje do gmin „z kłopotami”, lub ogłosić, że jest tylko dla Warszawy,…,…,… w sumie nawet rozumiem te Pipidowo, ale czemu akurat kierowca ma za to płacić – może politycy… Ze swych pasji… Chociaż jeden tydzień w roku…) tak naprawdę nie ma innego wyjścia. Jednak po 36 dniach nie można liczyć na jakąś pewną wiedzę. To są właśnie te określenia – „może to ja kierowałem”, „nie pamiętam” itd.
No i tu teraz wyobraźcie sobie, że przychodzi do mnie „wezwanie do wskazania kierowcy” właśnie z tego odcinka blisko 60 km. Godzinę też podali... Pytam się żony czy to ona, czy ja! Ona nie jest pewna, ja też (z wtedy akurat mam tę pewność, bo celowo zaplanowałem zmianę kierowcy i pamiętałem godzinę i miejscowość). Tylko strażnicy uważają, że muszę to pamiętać!
Przesłuchują mnie w charakterze świadka, a ja im mówię, że:
- Odmawiam składania wyjaśnień. W piśmie z dnia…. informowałem was, że nie pamiętam gdzie podczas jazdy zamieniałem się z żoną za kierownicą. Jest mnie wiadomo, że ona też nie potrafi tego wyjaśnić. W tej sytuacji odmawiam składania dalszych zeznań, bo mam niezbywalne prawo nie tylko nie pogrążać siebie, ale przede wszystkim nie chcę rzucić choćby cienia podejrzeń na drogą mnie osobę – ŻONĘ! Gdybym to zrobił, sens mojej przysięgi małżeńskiej się by zatracił! Oczywiście jeśli posiadacie dalsze jakieś dowody, jak choćby inne zdjęcia… No nie wiem, ale może jakiś turysta, kamera z bankomatu, sklepu, stacji , to zapewniam, że zarówno ja, jak i żona jesteśmy gotowi ponieść konsekwencje swego wykroczenia.
Bo my cały czas ułatwiamy i ani nam w głowie się stawiać - tylko wy nam pomóżcie pokazując dowody!
I jeśli to moje zeznanie wraz z tym wyjaśnieniem trafi do sądu, to zostanie potraktowane poważnie. Nawet (być może) jeśli sprawę prowadzić będzie „sędzina po przejściach”, to może zachlipać rzewnymi łzami, a protokólantka ochać i echać nad mą postawą będzie ;) ( i jeszcze emotikon "stukający się w czoło" :D ), a ja wycierając szminkę z policzka podążać będę jak zawsze „niewinny” do żony obwieścić jej smak zwycięstwa.
Amen.
O Greku później.
kra10
Kangoojunior
Kangoojunior
 
Posty: 47
Dołączył(a): czwartek, 14 czerwca 2012, 11:21

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez Lucass sobota, 15 grudnia 2012, 18:39

Widzisz, jest tylko jeden problem. Ty to co piszesz, wiesz głównie na podstawie lektury internetu, a ja znam to z autopsji i mogę nawet postawić ryzykowną tezę, że zęby na tym zjadłem.
Mogę Cie również zapewnić że sądy pierwszej instancji niechętnie wydają wyroki skazujące, nie mając do tego solidnych podstaw (czyt. dowodów). Tego typu "śmieciowe" sprawy dostają młodzi sędziowie (bo przecież stary wyga nie będzie się zajmował pierdołami), którzy przez pierwszy okres orzekania są na cenzurowanym. Każdy wyrok uwalony w sądzie drugiej instancji po apelacji to kreska w ich kartotece. Jeżeli takich kresek będzie za dużo to taki sędzia będzie się do kresu dni swoich tułał po sądach niskiej rangi i na pewno nie awansuje. A zwykle są to ludzie z ogromnymi ambicjami. Znam przypadki (konkretnie dwa) kiedy niespecjalnie nadający się na to stanowisko sędziowie dostali od przełożonych nazwijmy to sugestię "złożenia wniosku o przeniesienie w stan spoczynku". Jeden z nich robi teraz karierę na uczelni (podejrzewam, że w tym akurat jest dobry), co się stało z drugą osobą nie wiem.

Ludzie bardzo często mylą pewne pojęcia mające czasem kluczowe znaczenie. Np. zeznania - wyjaśnienia. Niby podobne, a jednak bardzo różne. Jednych masz prawo odmówić drugich nie. Wielokrotnie w mediach słyszymy np o zeznaniach oskarżonego. Bzdura! Nie ma czegoś takiego.
Ale to są właśnie te "myki", dzięki którym jeden się wybroni, a inny pogrąży... I wierz mi, wystarczy znajomość alfabetu i średnie IQ, żeby na podstawie lektury kodeksów to i owo wywnioskować. A internet to tylko śmietnik do którego każdy może wrzucić to, co uważa za słuszne. Konieczne są filtry by te śmieci odsiewać od istotnych treści.

kra10 napisał(a):sąd już w pierwszej sekundzie zrobi wszystko by ukarać "zawodnika", bo sie przyznał! I choć może nie zamieści owego protokółu przesłuchania świadka ( w którym to się przyznaliśmy) do akt sądowych, to jednak w tej sytuacji przyda się dobry obrońca.
Przyznać się możesz tylko w protokole przesłuchania sprawcy wykroczenia, czy jak to się teraz ładnie nazywa - "protokole przesłuchania osoby w stosunku do której może być skierowany wniosek o ukaranie" (lobby handlujące tuszem dla drukarni chyba w tym palce maczało)
Sąd może orzekać wyłącznie na podstawie akt. Więc jakim cudem mógłby na podstawie protokołu, którego w nich nie będzie. W II instancji taki wyrok spadłby z wielkim hukiem. I to bez obrońcy. Nawiasem mówiąc sąd nie zamieszcza niczego do akt. On dostaje akta z SM, Policji bądź ITD i to na ich podstawie orzeka, względnie na podstawie dowodów przeprowadzanych na rozprawie (która zresztą nie zawsze jest obligatoryjna)

Teoria Lucass'a zakładająca, że sąd nie przeczyta naszego przyznania się, lub nie weźmie go pod uwagę na sprawie, jest zbyt nierealna i oderwana od rzeczywistości, by warto było nią sobie zaprzątać głowę, A już nie daj Bóg na swej skórze próbować! (Lucass - wybacz, ja po prostu tak to widzę, ale wiem, że myślisz podobnie).
Ty jesteś teoretykiem, a ja praktykiem. No comment...

Istnieje możliwość bardziej skomplikowana, czyli ponowne przesłuchanie.
Jeśli wzięliśmy już raz pieniążki za dojazd, to za drugim razem raczej sobie odpuszczą. Poproszą policję z naszego rejonu o nas przesłuchanie, ta zaś nic nie będzie kombinować, bo wie o naszej odmowie i jej powodach, a poza tym "oleje" jakąś tam "przygłupawą" straż i jej problemy.
Nie liczyłbym. Policja nie ma w zakresie swoich obowiązków udzielania pomocy prawnej strażom miejskim czy gminnym, a te wiedząc o tym nigdy o taką pomoc nie występują.
Lecz to tylko rozważanie teoretycznie, bo tak naprawdę możemy odmówić składania zeznań.
To tylko kwestia, jak to wyjaśnimy.
Przeglądając to forum zauważyłem gdzieś tam osobę, która doradzała tłumaczyć się tym, że jechało kilka osób i nie pamiętam, kto w tym momencie kierował.
Dostrzegasz przeczenie samemu sobie?

Przesłuchują mnie w charakterze świadka, a ja im mówię, że:
- Odmawiam składania wyjaśnień.
1. Świadek nie składa wyjaśnień tylko zeznania. To ten niuansik, o którym wspominałem wyżej.
2 :lol: :lol: :lol: I pleciesz sobie kratkę w okno z paragrafu 1 art. 233 KK - "kto {...} zataja prawdę podlega karze pozbawienia wolności do lat 3" :twisted:

bo mam niezbywalne prawo nie tylko nie pogrążać siebie, ale przede wszystkim nie chcę rzucić choćby cienia podejrzeń na drogą mnie osobę
Nie masz. Nie w sprawie o wykroczenie. Przykre, ale tak jest. Pisałem o tym w poprzednim poście, ale widać nie chcesz tego zrozumieć

Gdybym to zrobił, sens mojej przysięgi małżeńskiej się by zatracił!
Nie mieszajmy prawa karnego z cywilnym :mrgreen:

A generalna zasada postępowania ze służbami mundurowymi (i nie tylko) zawiera się w krótkim porzekadle:
Z dużą dupą wejdziesz wszędzie - z dużą gębą nigdzie.

Na noc zadam Ci zagadkę, choć sytuacja wzięta z życia.
Samochód zarejestrowany na dwóch współwłaścicieli nie zatrzymał się do kontroli, policjanci z nieistotnych powodów go nie gonili. Wzywają potem właścicieli, przesłuchują po kolei.
Pierwszy zeznaje - to ja kierowałem, kolega jechał jako pasażer. (muszą go więc też przesłuchać, bo był świadkiem tego zdarzenia) Pierwszy przesłuchany jako sprawca do winy się przyznaje, twierdzi, że nie zauważył policjanta.
Drugi współwłaściciel zeznaje - to ja kierowałem, kolega jechał jako pasażer, nie zauważyłem policjanta.
I co w takiej sytuacji?
Pozdrawiam, Lucass
Obrazek
Zapraszam na http://www.wedrowki.com
Avatar użytkownika
Lucass
Kangoomistrz 2012, ale w dalszym ciągu Zdiagnozowany Kangooholik Podróżny
Kangoomistrz 2012, ale w dalszym ciągu Zdiagnozowany Kangooholik Podróżny
 
Posty: 10332
Dołączył(a): środa, 28 czerwca 2006, 23:00
Lokalizacja: Kraków, zasadniczo...

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez kra10 niedziela, 16 grudnia 2012, 09:49

Lucass napisał(a):...
I co w takiej sytuacji?


Nic! Pipidowo-radarowo wraz z tym twoim doskonałym sposobem:

Lucass napisał(a):... teoretycznie co by było:
na protokół przesłuchania świadka zeznajemy : to ja kierowałem.
na protokół przesłuchania sprawcy wyjaśniamy: nie przyznaje się, odmawiam składania wyjaśnień...


jest twoje! Ja się jednak pod takimi działaniami nie podpisuję.
A swoją drogą wiesz, że z tego forum robisz bloga?
kra10
Kangoojunior
Kangoojunior
 
Posty: 47
Dołączył(a): czwartek, 14 czerwca 2012, 11:21

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez kra10 niedziela, 16 grudnia 2012, 12:14

Lucass napisał(a):... ja znam to z autopsji i mogę nawet postawić ryzykowną tezę, że zęby na tym zjadłem...
... internet to tylko śmietnik do którego każdy może wrzucić to, co uważa za słuszne. Konieczne są filtry by te śmieci odsiewać od istotnych treści...


Takim internetowym śmieciem jest właśnie wypowiedź:

Lucass napisał(a):...
na protokół przesłuchania świadka zeznajemy : to ja kierowałem.
na protokół przesłuchania sprawcy wyjaśniamy: nie przyznaje się, odmawiam składania wyjaśnień.
...


Wypowiedź tę uważam za szczególnie niebezpieczną, bo jest całkowicie oderwana od rzeczywistości! Naprawdę może tylko zaszkodzić.
Dla mnie jest jasne, że jeśli na protokóle przesłuchania świadka przyznamy się, że "to ja kierowałem", to przesłuchujący nas strażnik miejski, czy tam wiejski poprosi nas o podpis. Gdy go już złożymy, to natychmiast zaproponuje nam mandat. Jeśli odmówimy, to na pewno sprawa trafi do sądu!
Tam właśnie "obudzimy się z ręką w nocniku" i zapewne na samą "Papugę" wydamy znacznie więcej niż na ten mandat. Nie wspominając nawet o tym ile się najeździmy, nawkur...my, a kara nas nie ominie!
Powtarzam jeszcze raz -
STARAJMY SIĘ ŁEB UKRĘCIĆ NASZEJ SPRAWIE NA ETAPIE PRZESŁUCHANIA W STRAŻY
Raczej nas przesłuchanie nie ominie, ale nie bójmy się go i korzystajcie z moich rad które wcześniej podałem.


Lucass - naprawdę żal mnie twoich zębów zwłaszcza, że zmarnowałeś je nadaremno.
kra10
Kangoojunior
Kangoojunior
 
Posty: 47
Dołączył(a): czwartek, 14 czerwca 2012, 11:21

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez Lucass niedziela, 16 grudnia 2012, 18:49

Przykro mi, że nie rozumiesz pewnych podstawowych pojęć, ale tak to już jest z goglowymi mędrcami...
Do tego nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
Życzę powodzenia w stosowaniu proponowanych przez Ciebie metod. Dobre są, z tym że mają pewne wady.
Ale Ty jesteś mądrzejszy, więc nie będę Ci już więcej głowy zawracał.

A tak swoją drogą zauważyłeś może, że właśnie skutecznie zniechęciłeś do dyskusji jedyną osobę na tym forum, która taką chęć wykazywała? :lol:

Niestety Boguś mi tę kwestię już wykorzystał więc posłużę się cytatem:
http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=nnLYaSfo7n0

z mojej strony EOT
Pozdrawiam, Lucass
Obrazek
Zapraszam na http://www.wedrowki.com
Avatar użytkownika
Lucass
Kangoomistrz 2012, ale w dalszym ciągu Zdiagnozowany Kangooholik Podróżny
Kangoomistrz 2012, ale w dalszym ciągu Zdiagnozowany Kangooholik Podróżny
 
Posty: 10332
Dołączył(a): środa, 28 czerwca 2006, 23:00
Lokalizacja: Kraków, zasadniczo...

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez Szumak poniedziałek, 17 grudnia 2012, 08:08

Suzuki Marauder [2001]:
Obrazek
Suzuki Burdelmam C50 [2006]
Obrazek
Był: Kangur Polarny 1.2 16V LPG [2002]:
Obrazek
Była: Babcia Asia 1.8 [1994]:
Obrazek
Avatar użytkownika
Szumak
Vice Kangoomistrz 2012
Vice Kangoomistrz 2012
 
Posty: 1963
Dołączył(a): piątek, 27 czerwca 2008, 11:26
Lokalizacja: SBI - GMB - GWE

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez slay poniedziałek, 17 grudnia 2012, 09:38

GITD nie wysyła zdjęć powołując się na art.67 §2 oraz art.38 §1 Kodeksu postępowania w sprawie o wykroczenia w zw z art.156 §1-4 Kodeksu postępowania karnego. Szkoda że te przepisy takiej sytuacji nie dotyczą. Mówią o uprawnieniach i obowiązkach obwinionego, a ITD wzywa świadków.
Był -"biedny"1.2 8V 1997
Jest-1.2 16V Privilege
Avatar użytkownika
slay
Kangoodetektyw
Kangoodetektyw
 
Posty: 1347
Dołączył(a): poniedziałek, 3 lipca 2006, 23:00
Lokalizacja: Rumia

Re: Pipidowo-radarowo, czyli zagazowany Kangur terroryzuje s

Postprzez Lucass poniedziałek, 17 grudnia 2012, 11:48

I to jest powód do wszczęcia miłej i sympatycznej korespondencji z ITD celem przedstawienia faktycznej i prawidłowej podstawy prawnej, a także wyraźnego określenia charakteru w jakim jesteśmy wzywani (o ile to pismo w ogóle spełnia wymogi formalne procesowego druku wezwania). Bo od tego zależą przysługujące nam uprawnienia.

Swoją drogą mam informacje z różnych źródeł, że na liczne instytucje "kontrolno-karne" wywierane są wyraźne naciski celem zintensyfikowania działań przede wszystkim karnych.
Państwo łata dziurę budżetową. :evil:
Poza tym są propozycje by czynności w sprawie fotoradarów wyprowadzić w ogóle z postępowania o w spr. o wykroczenia i przenieść do postępowania administracyjnego.

Ale jest na to rada. Przynajmniej w przypadku fotoradarów.
Jeździć zgodnie z przepisami. :lol:
Pozdrawiam, Lucass
Obrazek
Zapraszam na http://www.wedrowki.com
Avatar użytkownika
Lucass
Kangoomistrz 2012, ale w dalszym ciągu Zdiagnozowany Kangooholik Podróżny
Kangoomistrz 2012, ale w dalszym ciągu Zdiagnozowany Kangooholik Podróżny
 
Posty: 10332
Dołączył(a): środa, 28 czerwca 2006, 23:00
Lokalizacja: Kraków, zasadniczo...

Poprzednia strona

Powrót do Off-Topic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość